poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Pożegnanie

Witam! Chciałabym się z wami pożegnać, moi drodzy czytelnicy. Tak jak ostatnio wspomniałam nic tutaj się już nie pojawi.
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, wyświetlenia. Nie będę wymieniać każdego po kolei, ale te osoby na pewno wiedzą, bo dzięki ich pokrzepiającym słowom pisałam. Blog nie zostanie na razie usunięty, więc ktoś może jeszcze sobie poczytać 🙂
Oczywiście nadal będę odwiedzać wasze blogi i komantować !
Do widzenia ❤

wtorek, 21 marca 2017

Convenient man for her

Stosowne oświadczenie pod spodem! :) 



Czy stanie za kasą może być ciekawą pracą? Mógłby zapytać mnie ktokolwiek. Wtedy odpowiedziałabym mu: Jeżeli twoje małżeństwo jest równie interesujące jak flaki z olejem, to tak, ta praca jest nawet bardzo ciekawa.
Jestem Emily, mam 28 lat, właściwie zbliża się już 29, a za tą kasą stoję  od prawie 10 lat. I wiecie co? Nie nudzi mi się to. Nawet bardzo to lubię. Mogę tu codziennie porozmawiać z panami lub kobietami, lub po prostu podać kwotę, którą muszą zapłacić, powiedzieć krótkie dziękujemy, zapraszamy ponownie i rzucić na koniec zwyczajne do widzenia. Płaca też jest dobra, więc nie narzekam.
Pracuję w sklepie z galowymi ubraniami dla mężczyzn. Mamy tu garnitury, koszule, marynarki, spodnie, krawaty i muchy.


piątek, 8 lipca 2016

Chapter 31

- Minął miesiąc .. jeden cholerny miesiąc, a ty nadal nie jesteś sobą Smith. - powiedziała sama do siebie.
Dzisiejsza sobota byłą dniem wręcz po prostu idealnym. Amy obudziła się po 5, deszcz padał od wczoraj tak, że nie było widać świata, tylko w nocy przestało na chwilę, wyłączyli prąd, a do tego rozładował jej się telefon.
Było kilka minut po 9, kiedy do kuchni weszła Penny i popatrzyła tylko na Amy, a potem szybko chciała uciec na górę.
- Penny zaczekaj.. - dziewczyna odwróciła się - możesz przyjść na śniadanie razem z Ryan'em - na jej twarzy pojawił się rumieniec - niech się nie chowa, bo i tak na razie nie wróci do domu.
- Dobrze, to idę go zawołać - uśmiechnęła się krótko i poszła na górę.
Amy pogodziła się z nią już 2 dni po kłótni. Brakowało jej Penny, była ona jej jakby malutkim fundamentem. Zabrakło tego jednego kawałka i od razu brunetka w środku zaczęła czuć jakieś zawalenie, tak jakby coś w niej w środku odleciało.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Chapter 30

- Jak to widziałeś Ruth na pasach?! - Amy krzyknęła bardzo zdenerwowana i ciągle zerkała przez okno czy z którejś strony nie nadchodzi wyżej wymieniona z pistoletem, aby ją zabić, tak, jak to zapowiedziała.
- No normalnie, przechodziła przez drogę - odpowiedział jej spokojny, siedząc na łóżku - i miała dziwny brzuch, tak jakby.. tak jakby była w ciąży - ledwo przeszło mu to przez gardło.
- Co?!
- Ona jest chyba w ciąży - powiedział najpoważniej jak umiał.
- Poczekaj, czy ja... czy ja właśnie usłyszałam, że ona jest w ciąży?!
- Tak, to usłyszałaś.. niestety - nastała chwila ciszy, po czym James znów się odezwał - Amy uspokój się, proszę..- złapał ją za rękę.
- Jak ja mam być spokojna?! Powiedz mi jak?! Kobieta, która jest nienormalna i chce mnie zabić chodzi sobie bezkarnie po ulicy, zamiast siedzieć w więzieniu! Czy ty wiesz co ja czuje?! - krzyczała jeszcze głośniej, co nie umknęło uwadze Penny siedzącej w swoim pokoju tuż za ścianą. - Nie wiesz! Nikt nie chce cię zabić z powodu osoby którą kochasz! - do jej krzyków doszedł jeszcze płacz, straszny i głośny. Szatynowi, aż serce się krajało, kiedy widział ją smutną.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Chapter 29

Ruth od dawna nie czuła się dobrze. Nie miała też na nic siły. Dobrze wiedziała co się z nią dzieje, jednak nadal nie mogła w to uwierzyć. Była w wielkim szoku, kiedy zrobiła test przyniesiony przez Matta i wskazywał on to, że jest w ciąży. Nie wiedziała jednak, czyje jest to dziecko. Z Jamesem niczego nie świadomym przespała się bez zabezpieczeń i to samo zdarzyło jej się kilka razy z Mattem.W tym pomarańczowym stroju, a raczej worku nawet nie zauważyła by, iż jej brzuch z dnia na dzień powiększa się. Braku miesiączki też by nie zauważyła. Dla niej lepiej, kiedy jej nie było, wszystkie bóle przemijają.
Nie miała nawet prawa na wizytę u ginekologa, ponieważ siedziała w więzieniu. Nienawidziła tego miejsca i nadal nie rozumiała co tu robi? Postrzelenie Ryana było tylko zwykłą głupotką, a skreśliło jej życie na długo.
Ruth stwierdziła, że tak być nie może i poprosiła o widzenie ze swoim adwokatem.
Pozwolono jej na nie dopiero po tygodniu. Pan Johns - dość wysoki i "szeroki" facet po 50 wszedł do pomieszczenia, gdzie można odwiedzać więźniów i popatrzył na brunetkę, która już czekała.

piątek, 22 stycznia 2016

Chapter 28

Dzwonek do drzwi dzwonił chyba po raz setny, a przynajmniej tak jej się wydawało. Już dawno nie spała, ale nie chciało jej się schodzić. Popatrzyła na wyświetlacz swojego telefonu i pomyślała, że coś jej się śni, ponieważ wskazywał on 16:18. Dzwonek zaczął ją denerwować. Ubrała na siebie koszulkę leżącą na ziemi i poszła otworzyć. Była tak zaspana, że ledwie udało dostać się jej na dół.
- Czego?! - otworzyła drzwi zdenerwowana, jednak uspokoiła się, kiedy zobaczyła osoby na przeciwko.
- Amy? - Alexa nie ukrywała swojego zaskoczenia. Wszyscy mieli buzie szeroko otwarte. - Co ty tu robisz?
- Mieszkam?
- Eee nie, tu mieszka James - powiedział Logan, a reszta paczki zaczęła się ogarniać.
- Co? Przecież ja.... aha . - walnęła się w czoło.
- Amy a co ty tu robisz tak po za tym, że mieszkasz? - Carlos cicho się śmiał - Czemu masz na sobie tylko T-shirt Jamesa?
- Carlos! - krzyknęli na niego wszyscy.
- No co? Przecież wszyscy wiemy co się działo. - zaczął się bronić - Gdzie solenizant?

sobota, 2 stycznia 2016

Chapter 27

Czytasz na własną odpowiedzialność


Obudziła się i zerknęła na zegarek. 8:40. Obróciła się na drugi bok. Miejsce obok było puste, co ją zdziwiło. Zawsze jeszcze przy niej spał. Tym razem zastała jednak tylko pustkę. Jednak, gdy dobrze przyjrzała się poduszce, na której sypiał jej mężczyzna, zauważyła karteczkę.
" Jestem na dworze za domem. Kiedy już wstaniesz przyjdź. Kocham Cię!"
- Ja ciebie też - powiedziała do kartki.
"Kocham Cię!" te dwa wyrazy wraz z wykrzyknikiem codziennie gościły na małych karteczkach porozlepianych w całym domu. Według niej było to słodkie. Czuła się bardzo wyjątkowa i kochana. Wiedziała, że jest ze swoim ideałem i mężczyzną, który nigdy jej nie opuści.
Wstała niechętne z łóżka i ruszyła w stronę łazienki. Ogarnęła się troszkę, uczesała, umyła zęby, a następnie ubrała w coś cieplejszego, ponieważ na dworze była piękna, ale dość chłodna jesień. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Zeszła po cichu na dół i przez salon wyszła na taras. Poszła przed siebie w poszukiwaniu ukochanego. Zauważyła go od razu. Biegał między drzewami i gonił Matta, który miał już 2 lata.

piątek, 11 grudnia 2015

Chapter 26

3 dni później Ryan wyszedł ze szpitala. Jeszcze nie doszły do niego wiadomości na temat jego rodziny. Sam nawet nie był pewny czy chce coś wiedzieć. Zastanawiał się tylko czy jeszcze jest w stanie kiedykolwiek im to wybaczyć.
Wyszedł przed budynek i szukał wzrokiem samochodu Amy. Dziewczyna obiecała mu, że po niego przyjedzie. Nie widząc go jednak usiadł na ławce i postanowił spokojnie poczekać. Siedział już chyba z pół godziny. Rozglądał się wokoło, kiedy nagle w jego oczy rzuciło się czarne Porsche. Skądś znał to auto, tym bardziej przekonywała go rejestracja, którą już gdzieś widział. Zauważył też, że w środku ktoś siedzi. Nie było jednak widać twarzy, gdyż pojazd miał przyciemniane szyby.
Zaintrygowany i pewny siebie postanowił podejść i sprawdzić podejrzane auto po drugiej stronie ulicy. Wstał i zrobił krok w przód kiedy centralnie przed nim zatrzymało się auto Amy. Wyskoczyła z niego jakaś dziewczyna, ale nie była ona młodą Smith.
- Powiedz mi, że jesteś Ryan Night i żyjesz - rzuciła, szybko do niego podchodząc.
- Tak, ale .. co?
- No sorry, troszkę się spóźniłam, ale zagadałam się z bratem, bo wiesz nie widzieliśmy się od 4 dni,

piątek, 30 października 2015

Chapter 25

Popatrzył na 2 osoby, które właśnie weszły z wielkim bólem w oczach.
- Co wy tu robicie? - zapytał niepewnie, po czym podniósł się lekko na łokciach do pół siadu. - Auć..
- Dziecko, my... my - w jej oczach pojawiły się łzy - ... my tylko chcieliśmy
- Proszę cię nie udawaj. - zdenerwował się- Zawsze tak robisz, wzbudzasz litość tym głupim płaczem!
- Ryan'ie Greatsdy! - krzyknął jego ojciec - Jak ty się odzywasz do matki?
- Night jak już coś.. - chłopak nie ukrywał, że wcale nie cieszy się z ich obecności, a także, że nie ma zamiaru z nimi rozmawiać.
- Niech ci będzie.. - mężczyzna koło 50-tki pokręcił tylko głową.
Oczy jego matki jeszcze bardziej wypełniły się łzami. Po pierwsze dlatego, ze zobaczyła go po prawie 6 latach i z nim rozmawia, albo przynajmniej próbuje, a po drugie ponieważ jej własny syn tak ją odtrąca.

piątek, 2 października 2015

Chapter 24

- Yyy - pociągnął James patrząc na wszystkich po kolei. Mina każdego wyglądała przekomicznie, ale na 100% podobnie do miny chłopaka. 
- To jest James - powiedziała szybko Amy, po czym zapadła cisza. Śmiertelna, głucha i długa, a przynajmniej na taką się wydawała, cisza. Nikt nie miał chyba zamiaru się odzywać po tym co zobaczył. W sumie nie było w tym nic dziwnego, bo James i Amy tylko się całowali, ale przed rodziną dziewczyny i tak głupio to wyszło. 
- Hejka James! - Dan przerwał ciszę krzyknąwszy - My się już znamy od 4 lat, ale cześć - podał mu rękę. 
- Hah no w sumie - szatyn również wyciągnął dłoń w stronę bruneta, po czym oboje je uścisnęli. 
Maslow popatrzył niepewnie na rodziców dziewczyny, którzy wyglądali na zdegustowanych. Patrzył na nich jak w obrazek i nadal nikt się nie odezwał. Wszyscy czuli się dziwnie
skrępowani. W końcu jednak Chris uratował sytuację i zaczął się śmiać, po czym wstał i zapoznał się z szatynem. Ojciec Amy przyglądał się wszystkiemu bardzo dokładnie. Popatrzył porozumiewawczo na swoją żonę i oboje również wstali z kanapy, po czym także zapoznali się