piątek, 2 października 2015

Chapter 24

- Yyy - pociągnął James patrząc na wszystkich po kolei. Mina każdego wyglądała przekomicznie, ale na 100% podobnie do miny chłopaka. 
- To jest James - powiedziała szybko Amy, po czym zapadła cisza. Śmiertelna, głucha i długa, a przynajmniej na taką się wydawała, cisza. Nikt nie miał chyba zamiaru się odzywać po tym co zobaczył. W sumie nie było w tym nic dziwnego, bo James i Amy tylko się całowali, ale przed rodziną dziewczyny i tak głupio to wyszło. 
- Hejka James! - Dan przerwał ciszę krzyknąwszy - My się już znamy od 4 lat, ale cześć - podał mu rękę. 
- Hah no w sumie - szatyn również wyciągnął dłoń w stronę bruneta, po czym oboje je uścisnęli. 
Maslow popatrzył niepewnie na rodziców dziewczyny, którzy wyglądali na zdegustowanych. Patrzył na nich jak w obrazek i nadal nikt się nie odezwał. Wszyscy czuli się dziwnie
skrępowani. W końcu jednak Chris uratował sytuację i zaczął się śmiać, po czym wstał i zapoznał się z szatynem. Ojciec Amy przyglądał się wszystkiemu bardzo dokładnie. Popatrzył porozumiewawczo na swoją żonę i oboje również wstali z kanapy, po czym także zapoznali się
ze swoim może "przyszłym zięciem". 
James nie ukrywał, że kamień spadł mu z serca, po czym poszukiwał wzrokiem swojej ukochanej, a kiedy już to zrobił uśmiechnął się do niej lekko, co ona odwzajemniła.
- No więc - zaczęła pani Smith- ... James? Tak? - on pokiwał głową - może opowiesz nam coś o sobie?
Chłopak usiadł wygodnie na fotelu i zaczął mówić. Opowiadał i opowiadał, tak jakby miał nigdy nie skończyć. W sumie gadał o swoim życiu przez 3 godziny. Rodzicom Amy się to podobało. Wszystkiego wysłuchiwali i dali się być zaciekawieni. Emily z Chrisem już dawno wyszli na spacer, a Katherina usnęła na kanapie obok Dana. Kiedy Maslow zakończył już swój monolog, Sarah Smith zadała mu pytanie, którego chyba nikt się jeszcze nie spodziewał.
- Planujesz się oświadczyć w najbliższym czasie?
-Eeeeemmm - Jamesa zatkało.
- Mamo, przecież my jesteśmy dopiero 2 tygodnie. Wszystko się jeszcze może stać, a ty już o takie rzeczy pytasz. - Amy skarciła ją wzrokiem.

- Mhmm, a więc James? Chce znać twoje zdanie.
- Hmm no kiedyś na pewno mam zamiar się oświadczyć, bo w sumie chciałbym mieć żonę, rodzinę, dzieci, ale myślę, że w naszym przypadku, to chyba troszkę za wcześnie na myślenie o tak poważnych sprawach.
- Dobrze a czy..
- Oczywiście ja bardzo kocham Amy ... ojej przepraszam przerwałem pani - szybko przeprosił.
- Nic się nie stało - uśmiechnęła się do niego promiennie - możesz kontynuować poprzednią wypowiedź.
- O czym to ja? aa.. no więc ja bardzo kocham Amy i tak sobie teraz myślę, że chciałbym w przyszłości, za rok, może 2 wziąć ślub.
- Ta odpowiedź mnie satysfakcjonuje, dziękuję.
- Proszę - szatyn wydawał się być troszkę sztywny chociaż już wiedział, że rodzice jego dziewczyny, chyba go polubili. Bał się jednak jeszcze bardziej się przed nimi otworzyć.
 Wieczór zbliżał się nieubłaganie, a na zewnątrz zaczęło się ściemniać.

 - My będziemy już jechać - powiedział ojciec brunetki.
- Coo? Nie możecie zostać na noc? Mam jeszcze 2 pokoje i salon wolny.
- A ja cały dom - Maslow rzucił, zanim pomyślał, że właśnie wydał na siebie wyrok.
- Ughhh córcia nie wiem - popatrzył po wszystkich swoich domownikach którzy kiwali głowami na tak. - Widzę, że wszyscy są zgodni, czyli zostajemy.
Am zaprosiła swoją rodzinę na górę, gdzie pokazała im ich dzisiejsze sypialnie, po czym zeszła na dół do Jamesa.
- No i jak wszyscy zagospodarowani? - spytał obejmując ją w pasie.
- Tak, a ja dziś muszę pożegnać się z moim łóżkiem i iść na kanapę ...
- Jak chcesz, możesz spać u mnie - w oczach chłopaka dało się widzieć małe błyski.
- Nie no hahaha wiesz co? Chyba powariowałeś.
- No co? Przecież już u mnie spałaś, a poza tym ja nie mam zamiaru cię gwałcić, czy coś w tym stylu - wystawił jej język.
- Czy coś w tym stylu?- zapytała śmiejąc się.
- Chyba, że byś chciała, a to już inna rzecz.
- Dobra, dobra, może kiedyś się skuszę, ale nie dziś. Nie wypada mi tak zostawiać rodziny.
- Dobrze, ja już będę szedł. - powiedział z udawanym smutkiem.
- Ooo już? Szkoda, w takim razie papa i do jutra? - cmoknęła go w policzek.
- Do jutra. - pocałował ja namiętnie, po czym wyszedł z jej domu i wrócił do siebie.
 


Ryan w tym czasie leżał wymęczony na łóżku szpitalnym i miał już tego serdecznie dość. Nie mógł wytrzymać bólu. Bólu, który piekł, a raczej palił jego ciało, a dokładniej to brzuch. Oglądał w spokoju telewizję, kiedy do jego pokoju wszedł ktoś, kogo nigdy w życiu, by się nie spodziewał...
_____________________________________________________________________________
Hejka! W końcu coś napisałam, co prawda po miesiącu i krótkie, ale jest :) Miłego weekendu wam życie, a mi uczenia się na zawodowe... :/ 

12 komentarzy:

  1. Będzie ślub i wesele teeż.. "przyszłym zięciem" i już wszystko wiadomo. JA CHCEM BYĆ ŚWIADKOWĄ XD.

    To dobrze, że rodzice polubili James no, bo jak można go nie lubić ? :P James ach ty niegrzeczny.. Gwałtów mu się zachciało xD.

    Ryan.. Łączę się w bólu i masz wyzdrowieć, bo nie długo ślub ! (Nie ważne, że James chce się oświadczyć Amy za rok lub 2. To tylko szczegół :D) Bożee co ja mam z tym ślubem ? !!!

    Ważne, że wreszcie doczekałam się rozdziałuu ! To nic, że krótki ważne, że se poczytałam :3

    Suuuper rozdział i czekam na następny (oby szybkoo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, będziesz Mary haha ale to za 2 lata :* dziękuję za taki długasny koment :* nic sie nie zmieniło, ty zawsze 1-sza :D

      Usuń
  2. Haha szykuj ślub!!!! Xd weszli jego rodzice!! Na pewno czekam xo
    Haha mogła iść co tam czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszedł Teletubiś i zaczął tańczyć Oppa Gangnam Style :D No co ? :D Tego by się nie spodziewał hahaahah :> Pojebało mnie :'') a tak serio ciekawe kto to był może kasztaniaki ? :D A może zjebana Ruth -,- nie no jej by się mógł spodziewać no cóż ;-; Co mam pisać no ? Zajebisty rozdział :33 Z resztą jak zawsze i już z utęsknieniem czekam na kolejny :) Kurde a ja byłam przekonana że będzie bara bara a tu nic :< Nie czuję jak rymuję :D hahaaahah nmg :D Dobra bo znów się rozpiszę :> No to czekam nie See You Later hahahaa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogar Jagoda, ogar :P ja cie nie znam haha ;* przecież ty tam wiesz co w 27 będzie :D

      Usuń
  4. Oj zakochani wybrnęli z tego jakoś xD

    OdpowiedzUsuń
  5. No nareszcie! :p
    Pierwsze koty za płoty. Spotkanie z rodzicami można odhaczyć z listy :) Przybyłam tu ze snapchata, ale trochę później go odczytałam. Wgl James myśli jakby tu z Amy coś ciekawego coś porobić huehue ;) super rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazdy się w końcu doczekał :p
      Jeszcze zostali rodzice Jamesa, ale to tam kiedys w przyszłości haha :D
      No może chce, po nim to nigdy nie wiadomo ;)

      Usuń
  6. Ej no nie za dużo was tu nade mną?? Hę?? Nie szalejcie tak. Pode mną może Was być multum ale no ej.. Żal mi was ;p
    a co do rozdzialicha. WRESZCIE!!!!! WRESZCIE!!!!!! Tęskniłem...
    Rodzice Amy okazali sie bardzo mili. POlubiłem ich. No chyba że są dwulicowi i "na stronie" bd odradzać Am wiązanie sie z Jamesem. Hah. Jego monolog musiał być serio nudny że inni go olali :D Przez tyle czasu o sb gadac? ten to musi mieć gadane. :D
    No i mówiłem że Chris jest spoko. Ratował sytuacje. Spoko gościu :)
    Kto wszedł do Ryana? Nie spodziewał sie tej osoby więc pewnie ten fagas od Ruth.. No bo jej to można się było spodziewać.. Ej a co jak to jego rodzice? Ich to sie już wgl na bank nie spodziewał. Pozostaje czekać na kolejny by sie dowiedzieć :)
    Ten był super. Brawo Ty! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo ja haha xD ale teraz nwm kiedy sie o tym dowiemy, moze jak sie uda, to w tym miesiącu :)
      Uwierzcie, że ja tez tęskniłam :'))

      Usuń
  7. Wspaniały rozdział. Och James Ty wiesz jak zająć ludzi rozmową. xD To nic, że ślub dopiero będzie jak dla mnie oni już są małżeństwem. <3 Szkoda, że nie było gwałtów xD
    W końcu po długim czasie udało mi się wydobyć z siebie trochę weny i jest nn xd
    Jeśli masz ochotę zapraszam c: I oczywiście czekam na next ;))
    http://love-other-than-all.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń