sobota, 2 stycznia 2016

Chapter 27

Czytasz na własną odpowiedzialność


Obudziła się i zerknęła na zegarek. 8:40. Obróciła się na drugi bok. Miejsce obok było puste, co ją zdziwiło. Zawsze jeszcze przy niej spał. Tym razem zastała jednak tylko pustkę. Jednak, gdy dobrze przyjrzała się poduszce, na której sypiał jej mężczyzna, zauważyła karteczkę.
" Jestem na dworze za domem. Kiedy już wstaniesz przyjdź. Kocham Cię!"
- Ja ciebie też - powiedziała do kartki.
"Kocham Cię!" te dwa wyrazy wraz z wykrzyknikiem codziennie gościły na małych karteczkach porozlepianych w całym domu. Według niej było to słodkie. Czuła się bardzo wyjątkowa i kochana. Wiedziała, że jest ze swoim ideałem i mężczyzną, który nigdy jej nie opuści.
Wstała niechętne z łóżka i ruszyła w stronę łazienki. Ogarnęła się troszkę, uczesała, umyła zęby, a następnie ubrała w coś cieplejszego, ponieważ na dworze była piękna, ale dość chłodna jesień. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Zeszła po cichu na dół i przez salon wyszła na taras. Poszła przed siebie w poszukiwaniu ukochanego. Zauważyła go od razu. Biegał między drzewami i gonił Matta, który miał już 2 lata.

 ~" Jak ten czas szybko leci..."- pomyślała i podeszła do nich.
- Dzień dobry kochanie - podszedł do niej. Jego twarz świeciła jakąś jasną poświatą, więc nie widziała kto to. Pocałował ją w usta - Jak ci się spało?
- Dzień dobry, bardzo dobrze, dziękuję. - wzięła swojego syna na ręce i pomimo, że nie wiedziała jak wygląda jej mąż kontynuowała rozmowę - Witaj Matthew, co u ciebie?
- Ta-ta, ma-ma - tylko to potrafił jej powiedzieć, ale i tak była z niego dumna. Uczyła go mówić, jednak to nie przynosiło takich efektów, jakich się spodziewała.
- Pięknie to mówi - jego ojciec był zachwycony.
- Prawda - uśmiechnęła się do niego lekko. Nagle zaczęła strasznie boleć ją głowa. Upadła na ziemię, ale dziecku na szczęście nic nie było. Zabrał małego szybko z jej brzucha i próbował do niej dotrzeć.
- Kochanie, co ci jest? - zapytał lekko nią potrząsając, co nic nie dawało.
Nic nie odpowiedziała, głos ukochanego rozmazywał się podobnie jak obraz, usłyszała głośny, przeciągliwy dźwięk, którego nie byłaby w stanie określić i ujrzała białe światło...

Amy zerwała się z łóżka po tym przedziwnym śnie. Było już dobrze po 10. Jej telefon wibrował dłuższy czas i to wyrwał ją z transu. Zanim jednak znalazła urządzenie dzwoniący rozłączył się. Kiedy miała już telefon w rękach troszkę się przeraziła. James dzwonił do niej prawie 20 razy i napisał 8 SMS-ów. Pierwsze połączenie było o 7:03. Smith postanowiła nie czytać tych wszystkich wiadomości, tylko od razu zadzwonić do sąsiada. Odebrał po 1 sygnale.
- Am? Dlaczego ty nie odebrałaś ani raz?! Rozmyśliłaś się?
- Nie, ja po prostu spałam i nie słyszałam telefonu, przepraszam ..
- Ooo nic się nie stało. To idź się zbierać bo za 3,5 godziny zaczyna się ceremonia, a trzeba tam dojechać.
- Dobrze, już idę, to paa.
- Cześć.
Wstała szybko i zaczęła biegać po domu jak opętana. Pluła sobie w brodę, że nic wczoraj nie przygotowała, tylko poszła spać myśląc o jej, jak się zdawało, prześladowcy. Wyciągnęła sukienkę i zaczęła prasować. Wiedziała, że nie ma szans wyrobić się w ciągu godziny, bo James uprzedził ją jeszcze wczoraj, że trzeba tam jechać z 1,5 godziny w porywach do 2, a nawet i więcej. Oceniła swoją sytuację i zawołała Penny.
Przyjaciółka po krótkich wyjaśnieniach zajęła się sukienką, a Amy poszła coś zjeść. Nie miała apetytu, ale wiedziała, ze to będzie długa podróż i nie wytrzyma, więc wpychała w siebie na siłę. Po posiłku wróciła na górę, gdzie umyła się i głowę, ponieważ Pen powiedziała, że do tej fryzury włosy musza być troszeczkę mokre. Wchodząc do sypialni zauważyła, iż wszystkie potrzebne rzeczy są już gotowe.
- Penny kocham cię - uśmiechnęła się do niej szeroko - gdyby nie ty, byłabym w kropce.
- Aa tam Am, od tego ma się przyjaciół, prawda? - zapytała z uśmiechem i pokazała jej, aby usiadła na krześle przed lustrem.
- Prawda - przytaknęła.
- Dobra robimy cie na bóstwo i nikt na tym weselichu nie będzie wyglądać lepiej niż ty.
Po około 40 minutach fryzura była gotowa. Amy była dumna z umiejętności swojej przyjaciółki. Nie spodziewała się, ze jest ona tak utalentowana.
- Am zaraz cię wymaluję, tylko umyję ręce z tego żelu i lakieru - poszła do łazienki i wróciła po chwili.
- Dobrze.. troszkę się stresuję.
- Czym? - Brown wydawała się być zdziwiona.
- No tam będzie rodzina Jamesa, boję się... boję się, że powiem coś głupiego, albo coś zrobię.
- Ojj Am co będzie, to będzie, Nie przejmuj się, jesteś silna, mądra, piękna, dasz sobie radę.
- Pocieszające, dziękuję - wystawiła jej język.
Minęła już godzina, a dziewczyna nadal nie była gotowa. Penny pomogła jej ubrać granatową sukienkę i spakowała torebkę koleżance. Amy natomiast ubrała szpilki i powoli zaczęła schodzić na dół.
W tym samym czasie James chodził od 3 minut po jej przedpokoju. Stwierdził, ze nie będzie jej wołać, tylko poczeka, aż sama zejdzie. Usłyszał, że ktoś schodzi, więc obrócił się. Kiedy ją zobaczył, aż zaniemówił. Otworzył szeroko buzie. Amy tylko się zaśmiała i zeszła do niego,
- Jesteś piękna - wyszczerzył się do niej, a następnie pocałował.
- Dziękuję, ty też bardzo dobrze wyglądasz.
- Masz gust co do garniturów Am i tyle - zawołała Penny schodząc do nich. - Cześć James.
- Cześć. Dobra chodźmy, bo się spóźnimy - wyszedł na dwór.
- Tak, paa Pen i dziękuję.
- Nie ma za co, bawcie się dobrze. - zamknęła za nimi drzwi i poszła do siebie.
James z Amy natomiast pojechali na ślub najbliższej i jedynej jego kuzynki. W rodzinie chłopaka jak się okazało byli sami mężczyźni i 2 kobiety. Ana i Ali - kuzynka i siostra Jamesa.
Po ponad 2 godzinnej podróży dojechali na wieś oddaloną od Los Angeles o ponad 100 kilometrów. Droga minęła im spokojnie, jednak żyli w strachu, że się spóźnią. I mieli racje. Kiedy wchodzili do kościoła, ślub zaczynał się i wujek Maslow'a prowadził Anę do ołtarza. Pani Maslow widząc syna pokiwała tylko głową. On jednak nie zwrócił na to uwagi i usiadł z Amy w ławce.
Po ceremonii pełnej wzruszeń wszyscy udali się na przyjęcie, które odbywało się obok domu Any i jej rodziny. Zakochani usiedli przy stole z Ali i jej mężem oraz Emmą i Philipem - bratem Jamesa, którego Smith dopiero dziś poznała, jednak od razu polubiła. Po obiedzie, torcie i kilku tańcach atmosfera zrobiła się przyjemna.
Gdy wszyscy siedzieli przy stole przyszli do nich rodzice Jamesa. Amy się zestresowała. Czuła, ze język jej się plącze, chociaż nic nie mówiła.
- James, synu może przedstawiłbyś nam swoją partnerką - powiedział jego ojciec, po czym usiadł na krześle obok dziewczyny.
- Mamo, tato to jest Amy Smith moja dziewczyna. Amy to moja mama Cathy i tata Mike.
- Witam Amy, miło mi - wyciągnęła w ich stronę rękę, którą uścisnęła kobieta na przeciwko, a następnie mężczyzna.
- Cathy.
- Mike, miło cie poznać.
- Mi państwa też - uśmiechnęła się najszczerzej jak umiała.
- Dobra zostawiamy was, bawcie się James - poklepała go po plecach i wraz z mężem ruszyli do swojego stolika.
- Masakra - powiedziała do siebie i dopiła kieliszek szampana z toastu.
- Zatańczymy? - zapytał nagle.
- Tak - przytaknęła mu i poszli na specjalnie uszykowany podest do tańczenia.
Kilka wolnych tańców, trochę szybkich i powrócili na swoje miejsca. Postanowili odpocząć. James nie wypił nic, ponieważ wiedział, ze muszą wrócić do domu. Amy natomiast miała już za sobą szampana i to jej wystarczyło. Potrafiła bawić się bez alkoholu.
Było już dobrze po 2 kiedy znów powrócili do tańczenia.
- Może pojedziemy już niedługo do domu? - zapytał delikatnie.
- Tak, ale pobawmy się jeszcze troszkę.
- Dobrze.
Chwilkę przed 3 wyruszyli w drogę powrotną do LA. Nie zostawali na poprawiny, ponieważ oboje w poniedziałek mieli stawić się w pracy.
Do domu dotarli przed 6, więc Amy postanowiła przenocować u Jamesa, żeby nie budzić Penny. Wzięła długi prysznic, zmyła z siebie tonę makijażu i ubrała w to co mógł pożyczyć jej chłopak, czyli koszulkę sięgającą jej przed tyłek. Następnie weszła do sypialni szatyna i stanęła sobie przy oknie. W sumie nie wiedziała gdzie ma spać i co ma robić, więc wolała na niego poczekać. Po jakichś 5 minutach zjawił się i sam wyczekiwany. Miał na sobie tylko bokserki. Usiadł na łóżku i zlustrował ją od góry do doły.
- Pięknie..
- Co? - zapytała zdziwiona.
- Pięknie - musiał przyznać, że bardzo mu się tak podobała, nawet chyba za bardzo.
- Emm dziękuję - wydawała się być zakłopotana. - Mógłbyś mi powiedzieć, gdzie mam spać?
- Tutaj - pokazał na swoje łóżko.
- No a ty?
- Też tutaj - wyszczerzył się, ale widząc jej minę zwinął usta w cienką linię - Am spaliśmy już razem raz, dwa... dwa razy i jeszcze cię nie zabiłem, ani nic, więc nooo... nie wiem czemu teraz nie chcesz?
- A czy ktoś powiedział, że ja nie chcę? Po prostu tamte sytuacje były inne James.
- Co za różnica? - uśmiechnął się, co ona odwzajemniła i usiadła mu na kolanach.
- W sumie nie ma żadnej.
Zaczęła go namiętnie całować, no co on chętnie przystawał. Czuł jak wielka fala pożądania zalewa całe jego ciało. Jego partnerka również to poczuła. Oboje pragnęli się wzajemnie. Pociągnął ją delikatnie i oboje leżeli na pościeli. Pocałunki przerodziły się w coraz głębsze. Całowali się jakby chcieli się nawzajem zjeść. James zwinnym ruchem obrócił swoją dziewczynę i teraz to on znajdował się "na górze". Jego ręce szybko powędrowały pod jej podkoszulkę. Czuła jak ją dotyka, czuła też jak robi się coraz to bardziej mokra, a wypukłość u Jamesa coraz większa. Zachichotała cicho. a szatyn zszedł z pocałunkami na szyję. Zajmował się nią dłuższą chwilę i zostawił po sobie kilka pamiątek w postaci malutkich malinek. Podniósł się i ściągnął z kobiety podkoszulkę, która strasznie utrudniała mu zadanie. Z zadowoleniem, okiem znawcy popatrzył na jej piersi, po czym zaczął je całować i drażnić językiem. Jego ręce zaś zeszły na pośladki dziewczyny, które były lekko ściskane. Ona natomiast nie mogąc już wytrzymać, masowała jego członka przez materiał bokserek. Zachęcony tymi dotykami wstał, ściągnął szybko jej majtki i swoje bokserki, po czym znowu się na niej położył i ręką nakierował swojego penisa do jej dziurki i lekko go w nią wepchnął. Jęknęła z rozkoszy. Zaczął ją penetrować. Na początku powoli i spokojnie. Z biegiem czasu przybierał jednak na szybkości i sile. Brunetka czuła się jak w niebie, głośno krzyczała i stękała. Wbijała paznokcie w jego plecy i przejeżdżała po całej ich długości, na co on cicho postękiwał zajęty swoją pracą. Wchodził w nią już bardzo głęboko, a ona mocno zaciskała mięśnie pochwy na jego członku. Widząc co się dzieje, dociskał się do samego końca. Amy zaczęła krzyczeć jeszcze głośniej niż wcześniej, kiedy w końcu krzyknęła długo i przeciągle imię swojego kochanka, pokazując mu, że właśnie osiągnęła orgazm. On nie był dłużny, chwilę po niej jego penis zaczął pulsować, więc wyciągnął go szybko i strzelił na swoją dłoń, po czym położył się obok Smith i oboje dyszeli głośno próbując uspokoić swoje oddechy i serca, które kołatały w szybkim rytmie.
James wstał po kilku minutach i poszedł umyć ręce. Kiedy wrócił Amy już spała, więc przykrył ją kołdrą i sam położył się obok niej. Przytulił ją lekko i usnął szczęśliwy.

______________________________________________________________
Hejka :) miało być w 2015, ale za późno się wzięłam za pisanie i troszkę przeszło. :/
Błagam was wypowiedzcie się na temat TEJ sceny, ponieważ pierwszy raz pisałam coś takiego :"))
Szczęśliwego Nowego Roku Wam życzę moi kochani! :*

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. WOOOO NIE WIEM CO NAPISAĆ ! Ale może tak od początku :D

      Więc tak.. Ten sen kurcze na początku myślałam, że napisałaś to już parę lat później jak James i Amy są małżeństwem, a potem zemdlała i w ogóle pobudka .. więc takie zdezorientowanie ;o. Więc no, przez ciebie nie wiedziałam przez chwile co się dzieje ! :P

      A co ''TEJ sceny'' jak to ty określasz... To jedno wielkie WOW. To było zarąbiste ! :3 To było takie.. Ochh <33 Wyobraźnia działa :D

      Zarąbisty rozdział i czekam na następny <3 :)

      Usuń
    2. Eee gdzie tam do parę lat później? Przepraszam za zdezorientowanie :(
      dziękuję, tak bardzo działa, a Jagoda (ForeverHendersonLove) potwierdzi hahhaha :"D

      Usuń
  2. Ahh grr czytanie na telefonie to jest masakra 😭 Wiesz na tyle ile ja zawsze pisze straciłam wene oraz troszkę mnie zatkało i mogę powiedzieć jedno to było ZAJEBISTE! Po prostu mówiłam że ten rozdział będzie z efektem wow i warto na niego czekać nawet wieczność 😍😍😍 Brawo Masełkowa :'') Czekam na next oby był jak najszybciej 😁

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. kurcze no! Te laski to są jakieś opętane ;p Chyba tylko siedzą i czają czy rozdziału nie wstawiłaś. Nigdy nie pozwolą mi być pierwszym ;p :D
      A teraz tak na serio. Na początku myślałem, że zajebałaś takim ogromnym przeskokiem, ale przeszedł mi przez myśl ten sen. No i bam jednak śniła ^^ Głęboki ten sen miała że nie słyszała telefonu dzwoniącego tyle razy :) Dobrze że ma Penny bo mogłoby byc cieżko :)
      Rodzice Jamesa byli jacyś dziwni.. No nie wiem.. Ale przynjamniej nie krytykowali Am więc chyba bd w porządku :)
      Ta scena.. Ach! Brawo Ty! Super Ci wyszło. Naprawdę ^^ Mówię to ja, już trochę doświadczony w pisaniu takich świństw. Dzieło godne pochwały :) BRAWO !
      Ogólnie rzecz biorąc rozdział superancki i już nie mogę się doczekać kolejnego ^^
      Coś Cię ostatnio strasznie wzięło na te nasze BTR co nie? Mówię o twoich snapach. Sentymenty wróciły ? :)
      Jeszcze tylko powiem, że zapraszam jutro na BTRAS. Rozdział juz gotowy. ;)

      Usuń
    2. No i doczekałam 27 😂 fajnie wymyślone z tym snem. Myślałam, że przeskoczylas, jak widzę po kom nie tylko ja tak sądziłam:D
      TA scena no nie spodziewałam sie 😂

      Usuń
    3. Krzysztofie drogi, jeśli chcesz być pierwszy, to ja bym musiała czekać, aż byłbyś dostępny. A oboje wiemy, że ja nwm kiedy jesteś :p
      Dziękuję bardzo, za miłe słowa :D
      Powiem ci tak szczerze, że ja ciągle mam fazę na BTR i cały czas to oglądam, a Jagoda może potwierdzić :')) a snapy to tylko teraz taki nawał, bo mam czas, a jak pójdziemy do sql to the end :p



      Usuń
  4. No nie czytałam tej sytuacji no bo jestem za młoda
    Ale rozdział super jest super!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli informujesz na początku żeby czytać na własną odpowiedzialność to oczywiście zachęca mnie to jeszcze bardziej :) Od razu przejdę do tej rzeczy przełomowej. Małe umca umca to jest jedna z tych rzeczy, które zawsze podnoszą rangę rozdziału. Oczywiście większość już próbowała swoich sił a ja nadal kurczowo trzymam się, że takie akcje nie są dla mnie. Eh... Ale jakby co... więcej takich w tym roku :) super rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Nie wiedziałam o tym :p napisałam tą scenkę, bo chciałam się spróbować ;)
      Aha i co do ostatniego komentarza, to nie ma żadnych kar 😂

      Usuń