niedziela, 3 kwietnia 2016

Chapter 29

Ruth od dawna nie czuła się dobrze. Nie miała też na nic siły. Dobrze wiedziała co się z nią dzieje, jednak nadal nie mogła w to uwierzyć. Była w wielkim szoku, kiedy zrobiła test przyniesiony przez Matta i wskazywał on to, że jest w ciąży. Nie wiedziała jednak, czyje jest to dziecko. Z Jamesem niczego nie świadomym przespała się bez zabezpieczeń i to samo zdarzyło jej się kilka razy z Mattem.W tym pomarańczowym stroju, a raczej worku nawet nie zauważyła by, iż jej brzuch z dnia na dzień powiększa się. Braku miesiączki też by nie zauważyła. Dla niej lepiej, kiedy jej nie było, wszystkie bóle przemijają.
Nie miała nawet prawa na wizytę u ginekologa, ponieważ siedziała w więzieniu. Nienawidziła tego miejsca i nadal nie rozumiała co tu robi? Postrzelenie Ryana było tylko zwykłą głupotką, a skreśliło jej życie na długo.
Ruth stwierdziła, że tak być nie może i poprosiła o widzenie ze swoim adwokatem.
Pozwolono jej na nie dopiero po tygodniu. Pan Johns - dość wysoki i "szeroki" facet po 50 wszedł do pomieszczenia, gdzie można odwiedzać więźniów i popatrzył na brunetkę, która już czekała.

- No więc po co się spotykamy? - zapytał siadając na stołku na przeciwko kobiety.
- Chcę wyjść z więzienia, już.
- Słucham? - spojrzał na nią z miną taką, jakby usłyszał coś, co mu się tylko zdawało.
- Chcę stąd wyjść - powtórzyła stanowczo i patrzyła mu prosto w oczy.
- Ale to jest nie możliwe.
- Niby czemu?
- Siedzisz tu za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa, co według prawa jest najgorszą rzeczą. Myślisz, że da ci się wyjść? - zakpił z niej.
- Jesteś najlepszym prawnikiem w Los Angeles czy nie? Jeśli mnie wyciągniesz, dostaniesz tyle pieniędzy ile będziesz chciał.
- W takim razie... - zastanowił się dłuższą chwilę - 25 tysięcy jako zaliczka, a po sprawie kolejne 25 i jesteśmy kwita.
-  Dobrze. Tylko ma to być zrobione tak, aby nikt się nie czepiał mojej wolności.
- Będzie tak, a nawet i lepiej. Pieniądze mają być dziś na moim koncie.
- Oczywiście, że będą - potwierdziła uśmiechając się triumfalnie.
- Przyjemnie się z tobą pracuje.
- Z tobą też.
- Koniec widzenia! - powiedział donośnym głosem jakiś policjant stojący przy drzwiach i wszyscy wraz z panem Johns'em wyszli z pomieszczenia.
Ruth jeszcze tego samego dnia miała kolejne widzenie, którego się w ogóle nie spodziewała. Przyszedł do niej Matthew z trochę smutną miną.
- A Tobie co? - zapytała na wejściu.
- Martwię się o Ciebie i nasze dziecko - złapał ją lekko za rękę.
- Słucham? Co Ci się stało? - wyrwała rękę - Poza tym nie wiem, czy ono jest twoje?
- Jak to nie wiesz?
- No jest taka możliwość, iż jest ono Jamesa.. a co za tym idzie, to chyba się domyślasz.
- W sumie, to nawet dobrze - humor od razu mu się poprawił - Masz jakiś plan?
- Jak tylko uda mi się stąd wyjść, pójdę do niego, powiem mu, że będzie ojcem, a on głupi i naiwny uwierzy i się mną zajmie. W końcu będzie mój.
- A co z Amy? Przecież są razem, chociaż ja i mój brat, który jak się okazało jest menadżerem Jamesa planujemy zemstę zamiast Ciebie.
- Serio? Twój brat to jego menadżer? - zapytała zaskoczona.
- Tak, w każdej chwili możemy zakończyć jego karierę.
- To super, ale ja nie chce się mścić na Jamesie, chce żeby ta głupia suka Amy Smith cierpiała.
- To Nicolas też może zrobić, albo ja... jeszcze się zobaczy.
- Świetnie. Bardzo dobrze, że was mam.
- Ruth, a kiedy już uda ci się pozbyć Amy, czy ty będziesz z Maslowem?
- Mam taki zamiar, a co?
- No a co ze mną? - patrzył jej w oczy
- Możesz nadal być moim kochankiem, jeśli ci to pasuje?
- Będziesz go zdradzać?
- Czy ja ci wyglądam na wzór przykładnej kobiety? Nie, więc się nie pytaj o takie rzeczy...
- Dobrze, ja będę się zbierał.
- Poczekaj, musisz przesłać mojemu adwokatowi pieniądze na konto z konta ojca. Wyciągnij telefon i zapisz - podała mu wszystkie potrzebne informacje - zrób to od razu jak stąd wyjdziesz.
- Okej, idę już, pa.
- Pa - odpowiedziała myśląc o tym co będzie, kiedy wyjdzie już na wolność.
Matthew wyszedł z budynku więzienia z mieszanymi uczuciami. Niby chciał, żeby Greatsdy opuściła to miejsce, ale ona i tak wolała Jamesa niż jego. Czuł się dziwnie, nie wiedzieć czemu bardzo się do niej zbliżył i chyba stało się to za sprawą dziecka. Był w 100% pewny, że jest ono jego, chociaż jej powiedział, że to lepiej iż James mógłby być ojcem. Zanim dojechał do banku, zastanowił się jeszcze kilka razy nad tym, co zaraz zrobi. Dokonał jednak wyboru i wykonał przelew.

W ciągu 3 dni Johns załatwił wszystkie formalności i sąd. Rozprawa odbyła się w czwartek o godzinie 10. Sąd po rozpoznaniu sprawy i po dokładnym zastanowieniu się nad argumentami adwokata Ruth wydał wyrok.
 A był on następujący: W wyniku dowodów przedstawionych na rozprawie odwołującej co do wyroku, uznajemy panią Ruth Greatsdy za niewinną. Świadek - Ryan Night, który zaskarżał ją o zabójstwo Jennifer F. został przez nas uznany za nie mającego odpowiedniej poczytalności w dniu składania zeznań, w wyniku podawanej mu w szpitalu substancji po operacyjnej. Zdjęcie z monitoringu jest nie wyraźne i nie widać na nim twarzy oskarżonej. W związku z powyższym pani Greatsdy zostaje od dnia jutrzejszego przywrócona wolność.
Sędzie uderzył młotkiem, a brunetka i jej adwokat uśmiechnęli się do siebie złośliwie. Podziękowali sobie wzajemnie i Ruth w otoczeniu policjantów wróciła na swoją ostatnią noc tam. Uśmiech z jej ust nie znikał przez całą resztę dnia. Z więziennego telefonu zadzwoniła do Matta i powiadomiła go, że jutro wyjdzie.
Ten ucieszył się i obiecał jej, że po nią przyjedzie. Ruth cały wieczór szykowała się do opuszczenia wiezienia, co zauważyła jedna z kobiet, z którymi miała cele.
- A ty co taka zadowolona? - zapytała oschle.
- A co cię to obchodzi?! - odpyskowała jej natychmiast.
Wtedy ona i 2 pozostałe, które były podobnej postury otoczyły brunetkę.
- Uważaj co mówisz do Elizabeth.. - przestrzegła ją jedna.
- Bo wtedy twoje szczęście pęknie jak bańka mydlana - dokończyła za nią druga.
Brunetka odsunęła się do tyłu, gdzie napotkała plecami na metalową ramę od piętrowego łóżka. Nie miała już gdzie uciec i ogarnął ją strach, aż na rękach widoczna była gęsia skórka.
- Boisz się? - zapytała Elizabeth pełna kpiny - Bardzo dobrze, ale bój się jeszcze bardziej tego, co będzie z tobą gdy wyjdziesz i zobaczysz blask słońca, a także poczujesz świeże powietrze i usłyszysz wesoły śpiew ptaków. Gdy znajdą cię ONI nic nie będzie już dla ciebie piękne. - pchnęła ją na ścianę - Myślisz, że jesteś zabójczynią, gdy tak na prawdę, nie masz nawet o tym pojęcia amatorko!   - wtedy w trójkę wróciły na swoje poprzednie miejsca śmiejąc się złośliwie.
- Cisza ! Gasimy światła! - krzyknął głośno strażnik i wszędzie zrobiło się ciemno. Wtedy Greatsdy wróciła do swojego łóżka i próbowała zasnąć, żyjąc w strachu o siebie tej nocy.

Ruth wstała po godzinie 8. Głowa ją bolała, a oczy były całe podkrążone. Nie dość, że nie spała, to jeszcze pół nocy przepłakała. Kto by pomyślał? Tak bardzo wystraszyła się swoich współwięźniarek, że miała ochotę uciec stąd jak najdalej. Na jej szczęście po chwili przyszedł po nią strażnik i zabrał do pomieszczenia, w którym się przebrała, a potem do innego, gdzie czekał do godziny 9, o której była wolna. Czas wyczekiwania dłużył się jej jak tylko mógł. Siedziała na twardym krześle i tępo patrzyła w zegar wiszący na przeciwko niej. W pokoju panowała taka cisza, że słyszała każde przesunięcie się wskazówki.
W końcu zegar wskazał godzinę 9:00, a brunetka szybko podniosła się z miejsca, policjant poderwał się od biurka patrząc na nią, a potem na zegarek, po czym zaprowadził ją do wyjścia, otworzył drzwi i wskazał gestem ręki, że ma wyjść.
- Obyśmy się już nie spotkali - rzekł do niej sucho, po czym trzasnął drzwiami.
- Miło .. 20 sierpnia to mój ulubiony dzień. - Matt podszedł do niej w tym czasie.
- Spodziewałaś się czegoś innego? - przytulił ją, co ją zaskoczyło.
- W sumie to .. nie. - wyswobodziła się z jego objęć - Jedźmy już.
- Dobrze - powiedział lekko zawiedziony, po czym wsiedli do auta i ruszyli w stronę Blaketown Street.




Od urodzin Jamesa minęło kilkanaście tygodni. Chłopak był już na planie 8 seriali, w których grał krótkie epizody. Stwierdził, że nie będzie się nudzić cały dzień w domu, ani wyjeżdżał na dość dłuższe nagrania filmów, więc wybrał te krótkie projekcje. Amy i tak nie było przez praktycznie pół dnia w domu, więc nie miał co robić. Parę razy odwiedził mamę, a częściej jeździł do swojej siostry, aby spotkać się z Emmą. Uwielbiał swoja siostrzenicę, tak jak i ona jego. Kochał małe dzieci, bo według niego były słodkie, ale tylko wtedy, kiedy były małe.
Tego dnia wstał po 8 i po szybkim śniadaniu pojechał na siłownie, a nie do Ali jak zamierzał. Trochę go tam nie było i czuł, że potrzebuje to nadrobić. Po dobrych 3 godzinach dość ciężkiego treningu wracał do domu, rozmyślając, w który sposób się dziś ponudzić do czasu, aż Amy wróci do domu. Stając na światłach, patrzył na ludzi przechodzących przez pasy. Było ich mnóstwo, ale najbliżej niego wolnym krokiem drogę przemierzała brunetka. Była średniego wzrostu i miała ten bardzo znajomy wyraz twarzy. Maslow zastanowił się chwilę, po czym wiedział już, iż jest to Ruth.
- To niemożliwe - powiedział do siebie - przecież ona siedzi.
Pomyślał iż może to być tylko ktoś bardzo podobny, bo przecież skąd panna Greatsdy znalazła by się na ulicy i jeszcze na dodatek z brzuchem jakby w ciąży?
Stwierdził, że pojedzie jednak do swojej siostry. Czuł, że musi z kimś porozmawiać, a Ali zawsze go wysłucha i jeszcze mu doradzi.
Po prawie 4 godzinnej wizycie u siostry i Emmy i po bardzo szczerze rozmowie z szatynką James pojechał do domu. Kiedy był już na miejscu, wszedł szybko do łazienki i ochlapał twarz zimną wodą.
- Nie! To nie może być prawdą! - krzyknął kilka razy sam do siebie. Nie potrafił się uspokoić. Starał się posłuchać rady Ali, aby się ogarnął i poczekał czy dziewczyna okaże się być jego sąsiadką.
W tym samym momencie usłyszał samochód Amy, co oznaczało, że właśnie wróciła z pracy. Wytarł twarz ręcznikiem, zamknął dom i szybkim krokiem ruszył w kierunku domu swojej dziewczyny.


________________________________________________________
Hejka :) Przepraszam za tak długą przerwę.
Nie umiem pisać żadnych wyroków sądu, więc pomińmy ten fakt ;)

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Udało mi się :D
      Ja pierdole weźcie mi tą Ruth bo normalnie ja zabiję.. Jak ona mnie denerwuje -,- Ja mam nadzieję że pomimo wszystko Jamy będą razem!! Trzymam kciuki ❤ ;( Ale się dzieję zabrakło mi słów :( I wgl jak super rozdział ❤ ;* I serio weź tą Ruth trzaśnij tak porządnie ✌ Brak weny na komentarz nic nowego ;(( Czekam tak bardzo nn.. ❤

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. No wreszcie sie doczekałem! Az postanowilem nie pozostawac w tyle i tez wzialem sie za pisanie :)
      Ruth wyszlla z wiezienia? Tak po prostu?! Powinni jej kuzwa dosrac taki wyrok zeby nie wyszla stamtad juz do konca życia? I co z tego ze jest w ciąży? I co z tego ze ma dobrego prawnika? Jest zerem i nic tego nie zmieni..
      Teraz jeszcze powie Jamesowi ze nosi pod "sercem" jego dziecko. Szmata... Biedna Amy.. to ją zabije :/
      I jeszcze bracia ktorzy wielce pokochali sie po latach. No kurwa. Niezla smietanka. Swoją droga ciekawe co kombinują. Jedno jest pewne. Ja im wszystkim kurwa łby pourywam!!
      Rozdzial super!czekam na kolejny!! Lepiej zabierz sie za niego juz teraz bo ta pustka na blogerowni mnie wykancza..
      Do następnego :)

      Usuń
    2. 2 też jest dobrą pozycją ;) Dobra wiadomość bo mam już napisane jedno zdanie, ale staram się to wszystko ogarnąć :)

      Usuń
  3. Super! Jak ją zostawi to zabije!

    OdpowiedzUsuń
  4. Heelou.
    Nareszcie się doczekałam rozdziału :P
    Jak to możliwe, że Ruth wyszła z więzienia?! Ona powinna przecież smażyć się w piekle!
    No i jeszcze dziecko.. Co z tego? Ona powinna siedzieć w więzieniu do końca swych dni!
    A tu się okaże, że dziecko jest Jamesa.. Przykro mi, ale wtedy będę musiała cię zabić.
    Co będzie z Amy?! Przecież ona się załamie i.. w ogóle :( No niee...
    Jeszcze braciszkowie coś kombinują, nie no świetnie. NAPRAWDĘ cudownie..
    Supii i czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej!
    Po przeczytaniu tego rozdziału mam w głowie jedno wielkie WTF!
    Ta suka na wolność i do tego w ciąży!Sama nie wiem co gorsze.
    Niech Maslow zostanie prywatnym ochroniarzem Amy.^^Tylko wtedy opowiadanie byłoby +18 :D
    Rozdział zajebisty i czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam raz +18 i chyba już wystarczy :"D

      Usuń
  6. Patrzcie kogo tu przywiało... mnie :)
    Jak miło tu powrócić, ale niemiło jest mi z informacją, że Ruth wyszła na wolnosć! To niewiarygodne! A kufa wystarczyło 50 patoli żeby wyszła! dziwka jebana...
    Jamesa na dziecko chce wziąć i jednocześnie mieć kochanka :O Absurd. T tylko dowodzi, że on ago nie kocha. Tak nie wygląda miłość. To już jest chore z jej strony. BIedna Amy :( Co teraz będzie? :O
    Cudny rozdziaął :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć! Wpadłam. Przeczytałam. A teraz czas na koma. Ponieważ w trakcie czytania (a zajęło mi to dwa tygodnie) Nie robiłam notatek w trakcie czytania, będzie bardzo krótko sorki.
    Cała historia bardzo mi się podoba. Przez chwilę pożałowałam, że nie zabrałam się za to wcześniej, ale na szczęście naprawiłam ten „błąd”.
    Zrozumiałam tytuł. Przez pewien czas życie Abby było na prawdę popieprzone. Wspomnę o kilku bohaterach. Chociaż głównie o dziewczynach, bo na razie przychodzi mi na myśl tylko jeden chłopak. Tak się złożyło.
    Amy na początku była dziwna, ale w końcu ją polubiłam. To chyba dobrze, ale bardzo podoba mi się ten pomysł z radiem.
    Penny lubię najbardziej. Jest zdecydowanie najfajniejszą postacią i trochę szkoda, bo jest jej malutko. Na razie Penny wymiata!
    Ruth to najzwyklejsza psycholka.
    I szacun dla Rayana, że nie postradał zmysłów. Przy takiej porąbanej rodzince to niezły wyczyn.
    Oczywiście zostaję na dłużej. Nie mam innego wyjścia. Opowieść jest tak cudowna, ze po prostu trudno się oprzeć. I czekam na kolejną notkę. Wtedy dostaniesz już normalny komentarz. Trzymaj się! Czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo że wpadlaś i że masz zamiar częściej :D
      Nowy rozdział bd jak poprawie oceny w szkole ;)

      Usuń