piątek, 8 lipca 2016

Chapter 31

- Minął miesiąc .. jeden cholerny miesiąc, a ty nadal nie jesteś sobą Smith. - powiedziała sama do siebie.
Dzisiejsza sobota byłą dniem wręcz po prostu idealnym. Amy obudziła się po 5, deszcz padał od wczoraj tak, że nie było widać świata, tylko w nocy przestało na chwilę, wyłączyli prąd, a do tego rozładował jej się telefon.
Było kilka minut po 9, kiedy do kuchni weszła Penny i popatrzyła tylko na Amy, a potem szybko chciała uciec na górę.
- Penny zaczekaj.. - dziewczyna odwróciła się - możesz przyjść na śniadanie razem z Ryan'em - na jej twarzy pojawił się rumieniec - niech się nie chowa, bo i tak na razie nie wróci do domu.
- Dobrze, to idę go zawołać - uśmiechnęła się krótko i poszła na górę.
Amy pogodziła się z nią już 2 dni po kłótni. Brakowało jej Penny, była ona jej jakby malutkim fundamentem. Zabrakło tego jednego kawałka i od razu brunetka w środku zaczęła czuć jakieś zawalenie, tak jakby coś w niej w środku odleciało.

Brown szybko jej wybaczyła. Nie mogła się na nią gniewać, a Smith przyznała, że nie chciała powiedzieć wszystkich tych niemiłych słów. One tak z niej same wylatywały, w tym przypływie złości i strachu.
- Hej Am - rzucił Ryan szeroko się do niej uśmiechając.
- Hejka - również się do niego uśmiechnęła - chyba zgubiłeś koszulkę tej nocy - zaśmiała się - bo ta nie wygląda mi na twój rozmiar.
- Wiesz co? Tak nas zlało wieczorem, że kiedy Penny już kazała mi tu zostać, to od razu dałem ubrania na suszarkę w łazience.
- Wiem, widziałam rano. A swoją drogą, co robiliście na tej waszej pierwszej oficjalnej randce?
- A to były jakieś nieoficjalne? Chyba o nich nie wiem - powiedziała nagle Penny i wszyscy w 3 zaczęli się śmiać.
- Hahaha tak mi się po prostu powiedziało - wytłumaczyła się - To jak było?
- Prócz tego, że była niemiłosierna burza, to było fajnie. - Ryan uśmiechnął się i napił kawy.
- A jakieś konkrety?
- A coś ty taka ciekawska Amy? Hmm?
- Po prostu Penny to moja najlepsza przyjaciółka, więc chcę wiedzieć i gdybyś jej tylko coś zrobił, to już byś nie żył - wystawiła mu język.
- Dobrze wiesz, że tak nie będzie. Nie miałem dziewczyny od liceum..
- Tak, tak Ryan dobra już wszystko wiem, nie wspominaj tego, ok?
- Mhm ..
- Nie mhm, bo będzie z tobą coraz gorzej. Chcę, żebyście byli szczęśliwi Ryan. Wbij to sobie do głowy.
- Am dajesz rady jak jakiś filozof - powiedziała Penny
- Jedynym filozofem w tej kuchni jest Ryan. Jakbyś go słyszała kilka miesięcy temu haha
- Ryan? A to coś nowego - zaczęła się śmiać - Ryan wbij to sobie to głowy tym tłuczkiem do kotletów - wyciągnęła go z szafki i położyła mu na stole nadal się śmiejąc, a do niej dołączyła pozostała dwójka.
W tym momencie brunet wziął tłuczek i zaczął udawać, że wbija to sobie do głowy. Wtedy wszyscy wybuchli niepohamowanym śmiechem.
- A co ty masz takie poczucie humoru? - zapytała brunetka po kilku minutach śmiechu z patrzenia na Ryana.
- Nie wiem, tak jakoś, ale fajnie się czuję.
- Dobrze widzieć Cię w takim dobrym nastroju.
- Ciebie też - Amy uśmiechnęła się, ale chwile później uśmiech zniknął z jej twarzy. - Idziesz dziś do Jamesa? - Chciała ją oderwać od przytłaczających myśli, ale nie wiedziała, że jeszcze bardziej ją do nich przywołuje.
- Jeszcze nie wiem, na razie nie ma go w domu. Napisał mi po 5, że jedzie do studia. - wyjaśniła - Więc teraz się nudzę, bo nawet nie mogę do niego napisać.
- Czemu?
- Kiedy już odczytałam jego SMS-a rozładował mi się telefon, a że nie ma prądu, to go nie załaduje. A poza tym, nie mogę do niego pisać kiedy jest w studiu.
- Ehh co za ograniczenia. Chociaż my w pracy też nie możemy.. Amy na pewno wieczorem sobie pogadacie.
- Nawet musimy, chociaż ostatnio obiecała, że zostawi mnie w spokoju, bo ona się zmieniła bla bla ..
- Mówimy o mojej siostrze? - spytał nagle Night, na co kobiety przytaknęły mu głową - Ona się zmieniła? Ha ha ha a to dobre.
- Tak powiedziała..
- Amy powiedziała tak pewnie tylko dlatego, że był z tobą James, a chce żeby przeszedł na jej stronę.
- No mam nadzieję, że tego nie zrobi, bo niech pamięta, że dostał moje błogosławieństwo.
- Co? - Penny popatrzył na Ryan'a.
- Potem Ci to wytłumaczę, dobrze? Teraz powiedz mi, co ona tam nagadała Amy?
- Dobrze, zrobię sobie herbatę w warunkach biwakowych.
- Może zacznę od początku? - brunet dał jej znak, aby mówiła - Poszłam do Jamesa kilka dni po kłótni. Powiedział mi co miał powiedzieć. - zrobiła krótką pauzę -  Kiedy już się ogarnęłam i było ok, przyszła twoja siostra. Ja oczywiście od razu panika, ale Ruth zaczęła gadać coś takiego, zacytuje: " Amy ja się zmieniłam, nic do Ciebie nie mam. Więzienie to trudny etap w moim życiu, ale teraz chce być lepsza i będę się starać dla naszego dziecka..
- Chwila! Jakiego naszego? - Ryan nie ukrywał zdziwienia.
- Twoja siostrzyczka twierdzi, że James jest ojcem, a on jej ślepo wierzy - wytłumaczyła Penny - Jak dla mnie to ten jej fagas jest tatusiem, a nie, chce tylko Jamesa na kasę naciągnąć.
- Ona nie chce naciągnąć go na kasę. - sprostował - Chce, żeby on był jej i tylko jej, powiedziała tak przy postrzale. Fagas czyli Matthew?
- To ty go znasz? Taki wysoki, brunet, zarost, seksowne spojrzenie? - zaczęła opisywać go Amy - Widziałam go tu kilka razy.
- Tak znam. To jest mój sąsiad niestety.
- Co? Czemu mi nic nie powiedziałeś?
- Ale co miałem... Sądziłem, że to nie ważne, że skoro ona siedzi to i tak co nam z gadania o niej? A poza tym co nam po nim?
- W sumie Ryan ma racje Amy, nie denerwuj się opowiedz co tam dalej mówiła - poradziła jej przyjaciółka.
- Dobra na czym ja skończyłam ? .. aa już wiem " .. Nie mam zamiaru psuć waszego związku, ale chciałabym, żeby James spędzał trochę czasu ze swoim dzieckiem, kiedy się już urodzi." To było mnie więcej coś takiego. Oczywiście potem siedziała tam, dopóki ja nie poszłam i przyznam, że mnie wnerwiała, bo może chciałam siedzieć z nim, ale bez jej osoby.
- Kto w to nie wierzy? - Brown przejęła głos - Nie chce wam psuć związku? Ehe, ta jasne i jeszcze, że to niby jego dziecko? Jeśli to miałaby być prawda, to ja idę do zakonu.
- Penny weź sobie tak nie żartuj - brunet popatrzył na nią z politowaniem - to jest troszkę straszne.
- Ohh Ryan daj spokój, przecież to i tak nie prawda, a ja to udowodnię i wszystko wyjdzie na jaw.
- Jak zamierzasz to zrobić? Przecież ona jest nieobliczalna.
- Może i jest nieobliczalna, ale przecież jest w ciąży, prawda? - kiwnął głową - Więc nic mi nie zrobi, a poza tym ona mnie nie zna, a ja mam swoje sposoby na zdobycie czegoś, czego chcę.
- Znam cię i wiem, że to prawda, ale proszę, żebyś za bardzo nie ryzykowała - Amy popatrzyła jej w oczy.
- Dobrze Am spokojnie, nic mi nie będzie.
- Ok, w takim razie ja skoczę się jeszcze przespać, a wam życzę smacznego - mrugnęła do nich - Gdyby coś ktoś chciał, to wiedzie gdzie jestem. - poszła do swojej sypialni.
- Współczuje jej, ale sobie też. - powiedział biorąc łyk herbaty - Mam najgorszą siostrę na świecie, a ona musi z nią wytrzymać i z jej głupim powaleniem na mózgu.
- Dokładnie i jeszcze najbardziej chyba przybiło ją to, że James tak bardzo wierzy, iż to jego dziecko - ugryzła bułkę.
- Też mi się wydaje.
- Ehhh biedna Amy, potrzebuje teraz wsparcia.
- To może idź do niej? Ja tutaj posiedzę sobie i się ponudzę.
- Nie mojego wsparcia, ona potrzebuje Dan'a, ja wiem.
- Dan'a? - zdziwił się
- Tak, jej brata Ryan. Nie wiedziałeś o nim?
- No wiesz, nie wypytywałem o takie rzeczy. - zastanowił się - Nie... pytałem ją o to, a ona mi powiedziała, że to nie jest jej brat. Ale to było na samym początku naszej znajomości, więc pewnie nie chciała, aż tak się ze mną spoufalać.
- Racja, ale Dan jest jej największym wsparciem, jej bohaterem. Na prawdę, to jest tak zżyte rodzeństwo, że aż ja i Adam im zazdrościmy.
- Adam to jest jej były i twój brat tak? - upewniał się.
- Tak, chodzili ze sobą chyba z 4 lata, jeszcze trochę i zostałybyśmy szwagierkami, no ale ups i coś nie wyszło.
- Zdarza się. Nie warto się przejmować, trzeba żyć dalej i się nie załamywać. - chyba włączył tryb filozofa, a na dodatek przegryzał bułkę i popijał - Nie można się po każdym upadku poddać i nie podnieść, nawet nie próbując. Życie jest ciężkim przeciwnikiem, ale nie wolno mu się dać.
- Dobra Ryan dotarło do mnie - uśmiechnęła się - Najadłeś się?
- Tak, a ty ?
- Również, jeszcze tylko wypije herbatę i możemy iść cię ubrać w coś normalnego, aniżeli mój t-shirt. Myślę, że twoje ubrania już wyschły.
- Oby, bo trochę mnie to ciśnie pod pachami i przy piersi.
- Jest jedno rozwiązanie - zrobiła pauzę, kiedy popatrzył na nią z ciekawością - masz za duże cycki - stwierdziła i wybuchnęli śmiechem.
- O matko hahahaha Penny ty jesteś taka dowcipna dziś, że to, aż dziwne.
- Wiesz co? Mam tak często, ale ostatnio nie miałam powodów do tak cudnych dopowiedzeń.
- Dobrze, ze już masz te powody - pokazał na siebie.
- Chciałbyś - wystawiła mu język, włożyła ich naczynia do zmywarki i poszli na górę.

Smith obudziła się po raz drugi tego dnia po 13. Podniosła głowę i popatrzyła przez okno. Na szczęście deszcz już nie padał. Zaświeciła lampkę nocną, aby sprawdzić, czy jest już prąd.
- Jest - powiedziała do siebie włączając telefon do ładowania.
Poczekała kilka minut i napisała do Jamesa. Umówili się na 18, z czego się ucieszyła.
Poszła na dół, gdzie spotkała ubranego już normalnie Ryana i Penny gotujących zupę. Albo raczej to jej przyjaciółka próbowała gotować, a brunet jej przeszkadzał. Szturchał, dotykał i całował.
- Fuu nienawidzę was. - powiedziała, na co oni szybko się uspokoili.
- Amy zabierz go. - pokazała na Night'a - To dopiero jeden dzień, a ja już z nim nie mogę.
- Jestem nie znośny. - podsumował Ryan i zabrał jej jeszcze jednego całusa.
- On ma rację, ale spokojnie wytrzymasz - uśmiechnęła się.
- Wątpię. - wystawiła język - Siadajcie, zjemy obiad i Ryan będzie się zbierał.
- Już go wyganiasz? - zdziwiła się.
- Nie o to chodzi. Sam powiedział, że jak go nakarmię to pójdzie, bo nie pada.
- Haha spokojnie, przecież nic Ci nie zarzucam. Smacznego.
- Dziękuję, wzajemnie - powiedzieli na raz i parsknęli śmiechem, z po chwili już jedli.
Po obiedzie każdy rozszedł się w swoją stronę. Ryan do domu, Penny na zakupy, a Amy wróciła do pokoju i zaczęła czytać książkę, którą przysłała jej Emily z Kanady. Jej siostra pojechała tam z Chrisem do rodziny chłopaka. Razem z książką przysłała jej wspólne rodzinne zdjęcie stamtąd.
Amy postawiła je sobie na komodzie.
Kiedy czytała książkę tak się wciągnęła, że oderwała się dopiero, gdy James stanął w jej drzwiach.
- Rany Amy myślałem, że coś Ci się stało - podszedł do niej.
- Emm a co mi się miało stać? - zdziwiła się - W ogóle co ty tu robisz?
- Mieliśmy się spotkać o 18 prawda? - kiwnęła głową - Jest po 19, a Ciebie nie było. Piszę do Ciebie, dzwonię i nic, cisza.
- O kurde , przepraszam, bo się wciągnęłam i nawet nie słyszałam. - popatrzyła na telefon - Mam wyłączone dźwięki wybacz.
- Nic się nie stało. Chciałem cię gdzieś zabrać, no ale już troszkę za późno. - usiadł obok niej na łóżku.
- Oo a gdzie?
- Nie mogę Ci powiedzieć, zabiorę Cię tam przy najbliższej okazji. Co tam czytasz?
- No dobrze. - uśmiechnęła się - Książkę od Emily z Kanady. Pojechali tam z Chrisem.
- Fajnie im, w Kandzie jest super. Nagrywaliśmy tam Big Time Movie. - uśmiechnął się na samo wspomnienie.
- To głupie, ale muszę się przyznać, że oglądałam.
- Czemu głupie? Możesz oglądać co chcesz, ten film nie był skierowany tylko do dzieci czy nastolatków. Dorośli też mogli oglądać i się pośmiać na przykład.
- No tak.. Co dziś robiłeś?
- Nagrywałem nową piosenkę. Nicolas mnie zdenerwował, bo nawet nie przyszedł. Mógł chociaż mi napisać, a nie ja siedzę od 6 rano do 17 i czekam łaskawie na niego cały dzień.
- On wydaje mi się jakiś dziwny.
- Dlaczego? Przecież to normalny człowiek, który pracuje.
- Po prostu jakoś dziwnie na mnie patrzy. - chwyciła jego rękę - Nie wiem, tak jakbym stała na jego drodze, do zrobienia czegoś złego, wykonania jakiegoś przebiegłego planu.
- Co? On? Proszę Cię, pracuje z nim już kilka lat. On nie chce niczego zrobić.
- Przepraszam, miałam tylko takie wrażenie.
- Ok, a co ty dziś robiłaś?
- Spałam, czytałam, gadałam z nową parą w tym domu.
- Kim?
- Ryan i Penny są ze sobą. - wyjaśniła.
- Serio? No to fajnie, w końcu Ryan oderwie się od traumy z Jennifer..
- Mam nadzieję. Gadaliśmy też o Ruth i ciąży.
- I wymyśliliście coś, czy tak tylko paplaliście?
- James oni tak jak i ja nie wierzą, że to jest twoje dziecko. No przecież Ryan sam twierdzi, że ona nadal chce Ciebie i w ten sposób chcę Cię do siebie przyciągnąć.
- Wiesz co mi się wydaje? Że najzwyczajniej w świecie jesteś zazdrosna, ale przecież nie mam zamiaru się z nią wiązać. Będę się tylko spotykać z tym dzieckiem, przecież ono nikomu nie zawiniło.
- No tak, ale wiesz... - popatrzyła mu w oczy - Może jednak, zrobiłbyś na przykład badania DNA i wtedy wszyscy mieliby czarno na białym.
- Jeśli tak chcesz, to dobrze, zrobię je, jak już będzie po porodzie. - pocałował ją krótko - Załatwię to polubownie, nie mam zamiaru się wykłócać w tej sprawie.
- Penny powiedziała, że jeśli będzie to twoje dziecko, to pójdzie do zakonu.
- Haha to może czekać ją ciekawa przyszłość. - uśmiechnął się i położył obok niej - Wiesz.. myślałem sobie tak, czy nie chcesz gdzieś ze mną pojechać?
- A co tobie się stało? Cały czas coś szykujesz.
- Po prostu jakoś ostatnio się nam nie układało, prawda? Chcę jednak, żeby znów było tak, jak przedtem. Gdzie chciałabyś pojechać?
- Mogę sobie wybrać cokolwiek? - zachwyciła się.
- Prawie... raczej coś w naszym kraju, bo nie wiem czy by mnie nagle nie ściągnęli. - wyjaśnił jej.
- Hmm w sumie od razu o tym pomyślałam. Może pojedziemy do mnie do Santa Monica? Nie jest daleko, moglibyśmy nocować u mnie w domu, co równa się nie płaceniem za hotel. Poza tym poznałbyś więcej mojej rodziny, bo ja już twoją poznałam.
- Dobrze, trzeba tylko załatwić sobie urlop w pracy. Na kiedy?
- Jak ci pasuje. Ja mogę sobie zabrać kiedy chcę. Mam dobre relacje z szefem, staram się być dla niego miła, więc on też mi się tak odpłaca.
- Ja tam nie mam szefa, ale Nicolas jest nade mną. Denerwuje mnie to, jak mi czasem rozkazuje, ale jeszcze źle na tym nie wyszedłem.
- Każdy ma w życiu inaczej. Jeśli tak, to dobrze.
- Pozwolisz, że się prześpię teraz chwilę? - ułożył się wygodnie - Nie mogłem w nocy spać, przez ten deszcz.
- Jasne, przyniosę ci coś do picia. - wstała - Chcesz coś zjeść? Parka ugotowała zupę.
- Nie dziękuję, już jadłem, ale możesz mi dać wodę.
- Okej, zaraz przyniosę - poszła na dół, zabrała wodę.
Kiedy już doszła do pokoju zobaczyła, że James śpi. Przykryła go więc kołdrą, postawiła wodę na szafce, a sama zeszła na dół i poszła zadzwonić do Emily.

Matthew siedział w pokoju Ruth na łóżku. Ona natomiast na nim i obściskiwali się bez opamiętania.
Nie mogli teraz uprawiać seksu i to bolało ich najbardziej. Matt nie miał gdzie włożyć, a Ruth bez niego w środku dostawała psychicznej choroby mózgowej i coraz bardziej go pragnęła. Kiedy ręce Watersa znalazły się niebezpiecznie blisko niższych partii jej brzucha, odrzuciła je, wstała i oparła się o szafkę patrząc na niego.
- Nie dam rady, nie dotykaj mnie aż tam, bo nie wytrzymam.
- Mam na Ciebie ochotę i nie zamierzam tego ukrywać.. - podszedł do niej i całował jej szyję.
- Ja też, ale jestem w ciąży, wolę nie ryzykować.
- Możemy spróbować czegoś innego zawsze.
- Co byś chciał?
- No wiesz znam różne sposoby, żeby nic nie było naszemu dziecku - zjechał dłońmi na jej pupę.
- Domyślam się, zaraz wykorzystamy twój pomysł.
- Bardzo dobrze - przyssał się do jej ust, pociągnął na łóżko i zaczęli swoje 'zabawy'.

Jakiś czas później...

- Eh ... byłaś u niego?
- Tak, powiedziałam mu już kilkanaście dni temu.
- A co dokładnie?
- Że to jego dziecko.
- Ha dobre, przecież jest moje.
- Nie wiem czyje jest. - powiedziała - Nagadałam mu, że byłam u ginekologa i jest jego. Uwierzył.
- Debil. - stwierdził - A tak na prawdę nadal go chcesz?
- Tak, cały czas go chcę. Jest na 1 miejscu, nikt go jeszcze nie przebił.
- O czym ty mówisz? - podniósł się, podpierając głowę na ręce. - Jakie miejsca?
- Nie ważne, nie  musisz wiedzieć. Jesteś tylko od pieprzenia się ze mną, a nie żebym ci się zwierzała.
- Okej - Watersa zatkało, nie myślał, że ona jest, aż tak dziwna - I nie kochasz go ani nic? Tak, tylko chcesz z nim być, bo on ma być twój?
- Tak i na tym zakończ swoje wypytywanie. Idź już, bo starzy znowu będą się pytać czemu tyle czasu byłeś, a ja wymyśle pierdoły, że rozmawialiśmy o czymś związanym z tym bachorem.
- Jeśli go nie chcesz, to mogłaś dokonać aborcji. - stwierdził ubierając spodnie - Co ci z niego?
- Mam zamiar tym dzieckiem zniszczyć sukę Amy Smith. Wrobię Jamesa w ojcostwo, zmuszę do zostawienia jej i chuj mnie obchodzi co z nią będzie. Ale niech wypierdala z naszego super życia.
- Aha, a ..
- Poza tym - przerwała mu - udałam przed nią, że nie chcę jej zabić. W sumie to racja, nie zrobię tego, bo już nie wyjdę z więzienia. Więc dziecko pasuje idealnie.
- Wiesz, ostatnio gadałem z Nicolasem i wymyśliliśmy pewien plan.
- Mów szybko.
- Postanowił dać Jamesowi same najlepsze kontrakty do jakichś tam filmów, ale jednocześnie długo i daleko od domu. Wtedy ona zostanie sama i mogłoby się ją jakoś postraszyć.
- Dobre, jednak nie jest on tak głupi, na jakiego wygląda.
- Proszę Cię On na tym całym Jamesie zarobił już prawie 3 miliony dolarów. Nie jest głupi, skoro tak umie sobie radzić, a nie wymaga dużych procentów.
- Musicie jeszcze dopracować ten plan do perfekcji, dobra idź już. - poleciła mu
- Wiem, cześć - wyszedł z jej pokoju nie czekając na odpowiedź.
- Nara - powiedziała już do siebie.
Matthew wrócił do domu ciągle myśląc o pięciu osobach. Korek na najszybszej ulicy biegnącej do jego domu dał mu wiele czasu do zastanowienia. Ruth, dziecko, Nicolas, James i Amy cały czas zaprzątali Jego głowę.
Wieczorem, kiedy już po kąpieli rzucił się na łóżko, znów do jego myśli powróciło te pięć osób. Nagle zastanowił się nad tym co robi. Czy robi dobrze? Czy jego życie jakoś dziwnie się nie zmieniło, od kiedy zobaczył ją w windzie? Przedtem nie był taki. Dlaczego działał w ten sposób? Czy to jakieś impulsy?
I właśnie w tym momencie wszystko do niego dotarło. Słuchał jej i podążał za nią, tylko dlatego, że ją kochał. Zaślepiła go miłość do niej, ale nie miał zamiaru nic zmieniać.
- Zakochałem się w niej. Czy ja zwariowałem? - uderzył się lekko w twarz - Ja nie kocham. Co się zmieniło? Ona też nie kocha. My tylko pożądamy się fizycznie, jesteśmy ze sobą tylko i wyłącznie dla seksu. Jakim cudem to wszystko mogło się wydarzyć?
Zadawał sobie pytania, na które nie potrafił odpowiedzieć. Prowadził ze sobą rozmowę, która była dla niego za trudna.
Definitywnie odrzucił od siebie teraz nagle to wszystko, co przed chwilą go zastanawiało i poszedł spać.

__________________________________________________________________
Hejka :) Blog od 23 czerwca ma już rok, masakra jak to zleciało, aż jestem w szoku i pomyśleć, ze wszystko było tak tylko na próbę :') Był początek i musi być też niestety koniec.. Koniec, do którego zbliżamy się małymi kroczkami.
Początek tego ostatniego fragmentu jest rozmową osób, którym zależy tylko na kontaktach fizycznych, więc niech się ktoś nie zrazi do mojej osoby ;) 

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Jest nareszcie się wyrobiła, brawo ja... >Mówię do siebie w 3 osobie< Wybacz że to tyle trwało, weź mnie zabij , ughh .
      Dobrze że Amy i Penny się pogodziły. A z Ryan'a i Penny jest świetna para :) .
      Ale i tak shippuje "My Number One" JAMY <3
      "W tym momencie brunet wziął tłuczek i zaczął udawać, że wbija to sobie do głowy." - Ja chcę to widzieć :P
      Jak ja nienawidzę Ruth. Debilka ... Dziecko będzie Matta , bo takie będą wyniki DNA. Pozamiatane. Nie wygra Ruth i Happy End. Nie no serio , weź ją zabij -,-.
      Czekam na następny, ze zniecierpliwieniem.
      xoxo

      Usuń
  2. Rozładowany telefon, kiedy nie ma prądu. Znam ten ból i dlatego mam obsesję, żeby mój cały czas był naładowany.
    Pogodziły się. Subcio!
    I na tym polegają nieoficjalne randki. Oboje zainteresowanych nie ma o tym pojęcia, ale wszyscy w otoczeniu wiedzą, że ta randka miała miejsce.
    Wbić do głowy tłuczkiem do kotletów? Jebłam, ale szkoda, że tak się nie da.
    Ja też nie wierzę (i mam ku temu powody), żeby nie wierzyć w nagłą przemianę wyżej wspomnianej nemesis. Takie typiary się nie zmieniają. Tak to już jest ze zdechłymi szumowinami. Och... nie można jej po prostu wsadzić do worka i wrzucić do rzeki?
    James - światełko w ciemny tunelu, po którym błądzi Amy.
    A kurwienie Ruth i Mattrew już sobie odpuszczę. W sensie komentowanie. Wybacz, nie mam siły jeszcze czegoś dopisać. Rozdział świetny! Czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że prędzej trafilibyśmy na SOR niż by się to wbiło haha XD
      Również pozdrawiam :D

      Usuń
  3. Rozdział są super
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurde jak to się pogmatwało xD w pewnych momentach sie pogubiłam ale dalam rade 😂 no to tak... Ciąża? Serio? Jak James może w to wierzyć, niech policzy dni kiedy to robili 😂 no to czekam na kolejny, niech to się jakoś rozwiąże :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaa! Ja nie skomcialem po przeczytaniu :/ nie lubię vtak...
    Jak mnie wkurza ta Ruth. Weźcie jej walnijcie :Djeszcze ten debil się zakochał.. on mias stać się dobry i ja w dupe kopnąć! Świnia z niego :p
    Nie mogą się seksic bo ciąża? Wydaje mi się że chyba można w ciąży... ale w ciąży nie jestem więc się madrowac nie bd. Lubią w dupe to proszę bardzo :D
    James jebnij się w czoło i zmadrzej! To dziecko nie jest twoje! Ni chuja!
    Amy taka biedna... ale dobrze że wyjeżdżają. Mam nadzieję że ten wyjazd ich zbliży o sb...
    Telefon jej padł i nie było prądu? Ostatnio gdy błądziłem po Wrocławiu używając nawigacji w telefonie to padł mi telefon a nie miałem ładowarki samochodowej... niech ktoś wymyśli baterie która się nie rozładowuje!!!!
    Rozdział miodzio. Chcę więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej!
    Założyłam nowego bloga :)
    http://nel-james.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. James, James, James.. nie bądź naiwny.. nie wierz tej całej Ruth!
    Penny! Nie idź do tego zakonu! Ryan się załamie i jeszcze pewnie będzie wyżalał się Amy i będzie jadł z nią nutellę oglądając Titanica..
    Ok.. to.. nie ważne.
    Ja nie wiem jak Matthew mógłby się zakochać W NIEJ? No weź.. to tylko złudzenie, facet.. nie rozśmieszaj mnie.. tak wiem, że jest idiotą, no, ale nie aż takim no..
    Nie mam weny :/
    Supi i czekam na następny rozdział, który mam nadzieję będzie niedługo, czyż nie? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Błagam cię. Jest już koniec grudnia, a ty jeszcze nic nie dodałaś... 😧😢😩

    OdpowiedzUsuń